opakowania i etykiety

Tom Cavalco o Mark Andy

Tom Cavalco

Reklama
W kwietniu w Warszawie odbyły się Dni Otwarte firmy Mark Andy. Znany producent maszyn fleksograficznych zaprezentował swoje najnowsze rozwiązania dedykowane produkcji etykiet. Na wydarzenie pojawiło się blisko 500 gości z całego rejonu Europy i co warto zauważyć, w tym około 200 gości z Polski.

Mark Andy w Polsce jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek maszyn do druku wąskiej wstęgi. Nic zatem dziwnego, że Dni Otwarte zachęciły także nasze drukarnie do pojawienia się w Warszawie i zapoznania się z najnowszymi osiągnięciami firmy. W demo centrum zaprezentowano cztery główne maszyny. Trzy drukujące i przewijarkę rotacyjną. Z maszyn drukujących dwie stanowiły maszyny cyfrowe/hybrydowe.

Z tradycyjnego rozwiązania zaprezentowano maszynę 9-kolorową Performance P7 z utrwalaniem farb LED, której premiera odbyła się podczas targów Label Expo w Chicago. To na co warto było zwrócić uwagę, to precyzja wykonania tej serii maszyn. Prezentowany model podczas Dni Otwartych był zbudowany (skala precyzji wykonania) i oceniony w skali najwyższej z możliwych. Aktualnie maszyny Mark Andy są w całości produkowane w USA przy użyciu najnowszych urządzeń do produkcji przemysłowej, w tym wycinarek, tokarek itd.

Prezentowany model wyposażony jest w nowe silniki serwomotorów produkcji Mitsubishi, co pozwala w realnych warunkach produkcyjnych rozpędzić maszynę do 306 metrów na minutę. Jest to o tyle ważne, że w tej modelu istnieje możliwość laminacji Solvent Less. Jest to rozwiązanie znane do tej pory z szerokiej wstęgi, gdzie po zadruku niektóre aplikacje muszą być laminowane np. opakowania kawy, czy też innych sypkich produktów, lub odpornych na mrożenie czy też zadrapanie.

W trakcie prezentacji maszyny Performance P7 udało nam się chwilę porozmawiać z Tomem Cavalco, odpowiedzialnym za sprzedaż i rozwój Mark Andy w Europie.

Jak to się stało, że centrum Mark Andy powstało w Polsce?

Zaczęliśmy blisko 30 lat temu w Szwajcarii. Jak pamiętam, a pracuję z Mark Andy od 17 lat, to powodów powstania było wiele. Jednym z nich jest na pewno pozycja polskiego rynku i jego dynamiczny rozwój. A drugim, bardziej pragmatycznym są oczywiście koszty. Po za tym w rejonie Europy gdzie się znajdujemy, możemy znacznie szybciej kontaktować się z klientami w sprawach sprzedaży ale także w sprawach serwisu. Posiadamy dzisiaj dwie lokalizacje w Europie. Pierwsza w Wielkiej Brytanii a druga właśnie w Polsce.

Jak duży jest serwis w Polsce?

Aktualnie mamy 11 osób, które są zatrudnione do obsługi tej części rynku. Przy takiej dynamice wzrostu rynku musimy być coraz bardziej przygotowani na szybkie i w pełni profesjonalne działanie.

Ile posiadacie instalacji w Polsce?

Kilka dni temu staraliśmy się dokładnie policzyć. Za punkt startowy przyjęliśmy rok 2008. Z naszych obliczeń wyszło 128 instalacji maszyn flekso wąskowstęgowych. Oczywiście, marka jest znana od wielu lat i na rynku znajduje się jeszcze więcej maszyn używanych, które trafiały do polski różnymi drogami. Zwłaszcza model 2200, który bił rekordy popularności. Jak pamiętam, to około 50% sprzedaży było właśnie oparte o ten model maszyny. Dzisiaj jest to około 5%. Rocznie aktualnie sprzedajemy około 140 maszyn modelu Performance.

Jak wygląda Wasza ofertą dotyczącą obszaru digital?

Bez wątpienia jest to dla nas temat nowy. To są doświadczenia dopiero z 6 lat. Oczywiście  maszyny digital, nawet tutaj prezentowane podczas Dni Otwartych są naszymi rozwiązaniami, które w całości opracowaliśmy. Oczywiście komponenty, które używamy do produkcji maszyn tak, jak głowice, są dostarczane przez firmy specjalizujące się w tego typu rozwiązaniach. Natomiast cała mechanika i elektronika danego modelu maszyny drukującej powstała od początku do końca w Mark Andy. To co chyba najważniejsze, po instalacjach roboczych (beta) przyszedł czas na instalacje pełne u naszych klientów. Dzisiaj mogę powiedzieć, że posiadamy 10 instalacji w 100% wykorzystywanych w produkcji maszyn digital.

Trzeba przyznać, że chyba nie ma innej drogi rozwoju. Oczywiście technologia tradycyjna nie zniknie. Będzie na pewno wykorzystywana w produkcji o najwyższych nakładach, natomiast rozwiązania digital pozwolą na dostosowywanie się do rynków lokalnych. Także tych naprawdę małych.

Za nami stoi ogromne doświadczenie związane ze znajomością rynku, naszych klientów, ich potrzeb i chyba to co najważniejsze, mamy wiedzę o technologii produkcji etykiet. Jak ją dostosować, uszlachetnić, sztancować, ozłocić złocić czy wyróżnić w stosunku do innych etykiet. To nasze doświadczenia z flekso. Wracając jednak do maszyn digital, warto zauważyć też możliwości produkcyjne. Prędkość 70-80 metrów na minutę przy wykorzystaniu 4 kolorów i koloru białego. To w skali świata dość unikalne rozwiązanie. W ten sposób możemy realizować wyjątkowe etykiety. Mniejszy model prezentowany podczas Dni Otwartych nie posiada koloru białego. Posiada biały kolor

Większy model P7 (flekso) jest to maszyna, której produkcja ruszyła od 4 miesięcy. W tym rozwiązaniu zastosowaliśmy LED UV i ponad 100 detali zmieniliśmy w stosunku do poprzednich modeli tej maszyny. To bardzo dużo. Ponadto zwiększyliśmy jej prędkość do 306 m na minutę. To specjalnie dedykowany model dla tych, którzy produkują na materiałach takich jak aluminium. Mamy tutaj możliwość drukowania farbami nisko migracyjnymi LED UV a następnie zamknięcia ich dwoma materiałami zabezpieczającymi. W ten sposób możemy przygotować produkt gotowy do kontaktu z żywnością. I wiem, ze na razie jesteśmy jedynym producentem oferującym tego typu rozwiązanie.

Stało się to możliwe dzięki wykorzystaniu nowoczesnej technologii farb. Podczas pokazów prezentujemy a właściwie wykorzystujemy farby producenta Flint Groupe.

Czy rynek w Polsce może jeszcze wchłonąć nowe instalacje maszyn?

Jak wspomniałem, Polska jest wyjątkowym rynkiem. Dynamika wzrostu produkcji jest najwyższa w Europie i z naszych analiz wynika, że jest jeszcze dużo miejsca dla użytkowników technologii Mark Andy. Wystarczy porównać dwa rynki. Wielka Brytania z ilością 500 instalacji i Polska z 128 maszynami naszej marki. We wspomnianej Wielkiej Brytanii sprzedajemy do 20 maszyn nowych rocznie. W zeszłym roku sprzedaliśmy w Polsce 12 maszyn i pewnie w tym roku będziemy chcieli pobić ten wynik.

Czym się wyróżniacie?

Przede wszystkim prostota ergonomia budowy maszyny i jej obsługi. Stabilność każdej maszyny i jej konfigurowalność. Mamy przecież do wykorzystania przeszło 200 opcji. Na pewno to, co powoduje że nasza marka wygrywa to serwis w Polsce i Europie, który reaguje w naszym kraju tego samego dnia. Warto wiedzieć, że na przełomie kwietnia i maja otwieramy firmę w Niemczech, a to już zapowiada dalszą ekspansję na rynki Europy.

Dziękuję za rozmowę.

Wśród gości odwiedzających demo centrum Mark Andy w Polsce, duże zainteresowanie wzbudziły również prezentowane maszyny drukujące z serii digital. Jednak więcej na ich temat napiszemy w kolejnym wydaniu czasopisma.

Reklama

Partnerzy wortalu

Reklama